Przedwojenne Bieszczady, Gorgany i Czarnohora. Najpiękniejsze fotografie - Andrzej Wielocha
Wystaw opinię o produkcie
Karpaty Wschodnie, dziś leżące głównie na terytorium Ukrainy i Rumunii, w niewielkim tylko stopniu przynależą do Polski. Jednak przez lata ich związek z polską kulturą nie budził wątpliwości. Rozsławił je Oskar Kolberg, stworzył wokół nich literacką legendę Stanisław Vincenz. Przez lata praktycznie niedostępne dla turystów z Polski, od dwóch dekad zyskują ponownie na popularności. Choć dziś sława takich miejscowości letniskowych jak Kosów Huculski czy Jaremcze jest tylko wspomnieniem, to w dwudziestoleciu międzywojennym konkurowały one śmiało z Zakopanem lub Krynicą. Pierwszy był ulubionym miejscem lwowskiej bohemy, drugi zachwycał komfortem hoteli i pensjonatów.
Album tworzy zbiór przedwojennych fotografii Karpat Wschodnich znajdujących się w granicach II Rzeczypospolitej. Wśród nich czytelnicy mogą zobaczyć charakterystyczne letnie i zimowe krajobrazy regionu: m.in. Bieszczady, Gorgany, Czarnohorę, Beskid Huculski. Autor w interesujący sposób opisuje także etnografię Karpat Wschodnich: życie codzienne Łemków, Bojków, Hucułów (stroje, zajęcia ze szczególnym uwzględnieniem pasterstwa, muzykę i taniec, zwyczaje, wyroby sztuki ludowej, architekturę drewnianą sakralną i świecką).
przesyłka priorytetowa
Koszty dostawy wybranego produktu
-
home Kurier InPost 17,50 zł
Kurier InPost
-
Przesyłka kurierska 19,50 zł
Kurier DHL lub DPD
-
Poczta Polska (priorytet) 16,50 zł
przesyłka priorytetowa
Cena dostawy dotyczy tego produktu (w wybranym wariancie - jeśli dotyczy). Może się ona zmienić po dodaniu innych produktów do koszyka.
Kod produktu: 6FF4-1298A
Opis
| Autor: | Andrzej Wielocha | |
| Wydawnictwo: | Read Me | |
| Kategorie: | Albumy | |
| Typ: | książka | |
| Data wydania/premiery: | 2013-08-13 | |
| Oprawa: | twarda | |
| Liczba stron: | 112 | |
| Numer ISBN: | 978-83-7773-071-3 | |
| Dostępność: | ostatnie egzemplarze! zapytaj o dostępność! | |
Przedwojenne Karpaty Wschodnie to kraina, której już nie ma. Nie ma też już ludzi, którzy by ją pamiętali i mogliby nam o niej opowiedzieć. Cóż, nam, urodzonym za późno, nie dane już było posmakować tamtych Karpat Wschodnich. Owych Gór Prawdziwych, w których każde drzewo i każdy człowiek wzrastali zgodnie z przypisaną im miarą i rolą, w całkowitej z tymi górami harmonii. Tak przynajmniej dziś tę krainę postrzegamy. Jako jakiś raj bezpowrotnie utracony – i przecież wcale nie dlatego, że oddzieliła go od nas granica państwa, bo tę, jeżeli ktoś chce, zawsze może przekroczyć. Jednak tamtego świata już nie ma. Jest inny, też ciekawy, ale już jednak nie tamten. I tylko czasem, gdy się bardzo wysili wzrok czy słuch i gdy się bardzo tego pragnie, odnaleźć można owego przepadłego świata dalekie echa.
Chciałbym, żeby książka była próbą pokazania po przez przedwojenne fotografie kontekstów w jakich międzywojenne społeczeństwo postrzegało Karpaty Wschodnie. Nie jest to więc opis encyklopedyczny krainy geograficznej, ale raczej ukazanie pojęć, obrazów i wydarzeń, które przeciętnemu mieszkańcowi Polski kojarzyły się z Karpatami Wschodnimi. Zamiarem autora jest, aby poprzez reprodukcje fotografii oraz towarzyszące im komentarze przedstawione zostały wydarzenia, sprawy i ludzie.
Czy próbowałeś kiedyś, Drogi Czytelniku, czytać fotografie? Tak, właśnie – czytać, a nie oglądać? Oczywiście oglądać też można, czerpiąc z tego wiele przyjemności, bo zdjęcia są przecież piękne. Jednak prawdziwą satysfakcję daje dopiero zrozumienie tego, co się widzi, czyli czytanie. Zapraszam Cię więc do czytania zebranych w tym albumie fotografii, bo wszystkie są jak najciekawsze opowiadania, trzeba tylko odrobinę wysiłku, by poznać alfabet, jakim są pisane.
Mam nadzieję, że mój komentarz pomoże Ci je zrozumieć i dostrzec szczegóły, że doda im kontekstu historycznego i kulturowego. Chciałby poprowadzić Cię po pachnących ziołami carynkach i smaganych wiatrami połoninach, po grzbietach i dolinach, po gwarnych wioskach, zagubionych wśród gór przysiółkach i leśnych ostępach. Powędrujemy razem przez rwące potoki i woryniowe perełazy, do zacisznych, gościnnych schronisk przytulonych do górskich stoków. I może, gdy będziemy tak sobie niespieszenie iść, zarży nagle pasący się gdzieś na połoninie koń lub zapłacze trembita wśród wieczornych mgieł schodzących w dolinę Czeremoszu. I jeśli poczujesz wtedy, Drogi Czytelniku, jakiś dziwny skurcz w gardle i odezwie się w Twoim sercu żal za tym światem, który istnieje już tylko na starej fotografii, będę szczęśliwy, że udało mi się choć na chwilę go ożywić i choć trochę z niego ocalić.
Opinie
Jeśli dodałeś/-aś recenzję, a nie pojawiłą się na liście, być może oczekuje na moderację.