Moja znajoma wybrała się w czasach PRL-u na spotkanie z pewnym opozycjonistą. Ten opozycjonista miał kolegę, który z powodu walki z systemem spędził sporo czasu w więzieniu. Z jego historii, którą usłyszałam przed wielu laty, została mi w głowie jedna myśl, że nawet w więzieniu człowiek może czuć się jak u siebie w domu. Rzecz wydaje się prosta, choć tylko nieliczni potrafią zastosować to w swojej codzienności.
Dom jest w nas. Jest miejscem, w którym człowiek powinien czuć się dobrze, umieć zostawić stres za drzwiami, nie ulegać presji czasu. Dom to przestrzeń, w której można wsłuchać się w siebie. Szukać odpowiedzi na najprostsze pytania: ile potrzebujemy w danym momencie wyzwań, a ile odpoczynku, czym chcemy wypełnić poszczególne chwile naszego życia?
Dom to także miejsce, które pachnie aromatyczną herbatą, szelestem kartek przekładanych podczas ulubionej lektury. To miejsce z własnym rytmem dnia, smacznymi i zdrowymi potrawami podanymi na ładnej zastawie. To przestrzeń, w której wszystko jest na swoim miejscu, dlatego nie szukamy codziennie kluczy, bo mamy czas, żeby zawczasu spokojnie odłożyć je do schowka przy drzwiach. A przed wyjściem z domu możemy na chwilę usiąść w ulubionym fotelu, bo kolejne zadania zaplanowaliśmy tak jak lubimy.
Niestety większość z nas nie umie tak żyć… Może dlatego często pisze się dziś o prokrastynacji, depresji, wypaleniu zawodowym, pustce egzystencjalnej etc. W krótkim tekście nie przeanalizujemy tych wszystkich zagadnień. Możemy jednak rzucić światło na jedno z nich.
Czym jest zatem prokrastynacja?
W potocznym rozumieniu jest uznawana za nawykowe odkładanie zadań na później mimo świadomości, że pogorszy to naszą sytuację i w efekcie wywoła stres. Prokrastynację wiążemy z dopaminą, która wpływa między innymi na motywację, system nagrody i funkcje wykonawcze. Mówi się o taniej i wartościowej dopaminie.
Tania dopamina
Tę pierwszą można pozyskać na przykład przez kontakt z ekranem: scrollowanie, częstą wymianę SMS-ów, e-maili, oglądanie filmików, media społecznościowe, zakupy online związane z „łowieniem okazji”, gry komputerowe. Uzyskujemy ją też przez tak zwane podjadanie, szczególnie słodyczy i małowartościowych przekąsek. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj.
Wartościowa dopamina
Zdrowa dopamina wymaga wysiłku, rozeznania i ćwiczenia się w jakimś dobrym nawyku. To coś zupełnie innego niż bezrefleksyjna konsumpcja. Tym bardziej że im więcej energii włożymy w daną czynność i jednocześnie w pokonywanie własnego oporu, tym stabilniejszy, zdrowszy i dłużej utrzymujący się będzie wzrost dopaminy.
Jak walczyć z prokrastynacją?
Jest wiele poradników na ten temat. Warto sięgnąć po takie jak: Perfekcjonizm Sharon Martin albo Prokrastynacja Katarzyny Markiewicz. Uważamy, że są ważne i nie negujemy niczego, co w nich napisano. Chcemy jednak równolegle zaproponować rozwiązanie znane od co najmniej dwóch tysięcy lat. Takie, które może usunąć problem prokrastynacji niejako przy okazji. A jednocześnie jest sposobem na walkę z pokrewnymi problemami, które wymieniliśmy na początku. Rozwiązanie to zakłada, że walka z prokrastynacją jest nie tylko kwestią zarządzania czasem, lecz także naszym systemem wartości. Jest ono zawarte w książce Alice i Dietricha von Hildebrandtów Sztuka życia.
W pierwszym rozdziale tej książki czytamy: „Pozytywne wartości moralne stanowią największe bogactwo świata, podczas gdy wartości moralnie negatywne są największym złem, dużo gorszym niż cierpienie, choroby, śmierć lub rozpad kwitnącej kultury. Fakt ten uznawany był przez wielkich myślicieli, takich jak Sokrates lub Platon, którzy stale powtarzali, że lepiej jest cierpieć niesprawiedliwość, niż samemu się jej dopuszczać. Owo pierwszeństwo sfery moralnej stanowi, bardziej niż cokolwiek innego, podstawowe przesłanie etosu chrześcijańskiego”. Zdanie to można uznać za główną myśl tej pozycji, jeśli dodamy, że właśnie to pierwszeństwo sfery moralnej staje się tytułową „sztuką życia” i jest bezpośrednią przyczyną tego, co zwykliśmy nazywać szczęściem.
Jak to powiązać z problemem prokrastynacji? Jeśli zastanowimy się w tym kontekście nad tym, czym są wady i zalety albo grzechy i cnoty, nietrudno zauważyć, że wada i grzech wyrastają z gruntu taniej, czyli szybko pozyskiwanej dopaminy, natomiast zaleta i cnota wymagają pracy, wytrwałości, zdrowego rozsądku i czasu.
To oczywiście nie wszystko. Potrzebujemy postu od ekranu i wszelkich innych zapychaczy umysłu, żołądka i ducha oraz codziennego, wytrwałego kształtowania w sobie cnót czy zalet. Potrzebujemy też zauważenia, że naszymi sprzymierzeńcami są cisza, spokój, prostota, skupienie się na jednej czynności (nawet jeśli wydaje się mało ważna), zredukowana liczba zajęć, ukierunkowanie na cele, które służą nam i naszym bliskim.
Ten artykuł to tylko zarys, jakby szkic drogi ku pełni życia, na którą każdy z nas może wejść. Odłóż na bok smartfon, zaparz ulubioną herbatę i zrób dziś pierwszy krok w stronę wewnętrznego spokoju. Może zaczniesz od lektury Sztuki życia?