Przejdź do głównej treści
Wydawnictwo KONTEKST

Gdy wilk wilkowi człowiekiem. Utwory satyryczne - Jadwiga Jęcz

Przejdź do sekcji Opinie
Cena 18,50 zł
szt.
Czas wysyłki: 3 dni
Dostawa od 16,50 zł - Poczta Polska (priorytet)

przesyłka priorytetowa

Dostępność:
duża ilość

Opis

Wydawnictwo: Kontekst
Rok wydania: 2021
Oprawa: miękka
Objętość: 86 stron
Format: 148×210 mm
Kategoria: beletrystyka
ISBN: 978-83-66476-40-0

 

Gdy w roku 2011 przygotowywałem do druku zbiór dialogów ze stanu wojennego, jego tytuł – Skrzep narzucił mi się wręcz nieodparcie – życie społeczne było wtedy zablokowane przez instytucjonalną, państwową przemoc, a zator krwiobiegu międzyludzkich relacji groził nagłą śmiercią. Na szczęście przydarzył się cud końca lat osiemdziesiątych i blokada oddaliła się gdzieś w głąb układu krwionośnego.
Zmienił się ustrój, ale „skrzep” niestety pozostał w formie powszechnej agresji, wszechobecnej w latach dziewięćdziesiątych, potem nieco stłumionej, lecz teraz dojmująco powracającej, jako że nasze społeczeństwo jest radykalnie podzielone, a dzisiejsza władza centralna nie powstrzymuje agresji, lecz ją stymuluje.
Skalę tej polskiej agresji, wzmożonej powszechnym brakiem szacunku dla prawa i norm codziennego współżycia, odczułem bardzo boleśnie po powrocie latem 1993 ze stypendialnego pobytu w Nowym Jorku. Dziesięć miesięcy spędzonych na „wulkanie Manhattanu”, czyli w miejscu skrajnie tłumnym, gorącym, w wielu momentach zagrażającym ludzkiej integralności czy nawet życiu, nauczyło mnie powszechnie tam stosowanej ekonomii międzyludzkich kontaktów. Na nic się ona zdała po powrocie do Polski – z przerażeniem patrzyłem na powszechne u nas zachowania, które tam ograniczone były do środowiska społecznego marginesu. W którymś z tekstów zamieszczonych w tomiku Manhattan codzienny napisałem, że gdyby mieszkańców i mieszkanki Wyspy Wielkiego Pieca zastąpić tak samo liczebną populacją rodaczek i rodaków, to przy powszechnym niemal dostępie do broni palnej wykończyliby się nawzajem w ciągu kilku miesięcy.

W tamtym Skrzepie było dużo więcej ironii, humoru, nawet odrobina dobrych emocji wobec co poniektórych żołnierzy i milicjantów. Tu jest mniej ironii, a humor jest gorzki i zgryźliwy. Tamta rzeczywistość była sama w sobie już tak tragiczna, że nie dało się jej opisać bez ironicznego dystansu i wychwytywania cząstek normalnego człowieczeństwa. A tu mamy po prostu codzienną „normalkę” lat dziewięćdziesiątych, potwornie wkurzającą, bo już całkiem naszą, wobec której pozbawieni byliśmy komfortu zganiania wszystkiego na zmitologizowaną „komunę”.

Juliusz Tyszka
(fragmenty ze wstępu)

Opinie

Liczba ocen: 0
Oceń i opisz

Bezpieczeństwo produktu

Producent

Wydawnictwo KONTEKST Tomasz Magowski

ul. Plauta

60-461 Poznań, Polska

61 8518-511 kontakt@wkn.com.pl Zgłoś problem z bezpieczeństwem produktu